Co za dużo…
Powiedzenie, że co za dużo, to niezdrowo odnosi się do każdej sfery życia, również do wystroju mieszkania. I nie chodzi o to, żeby nie posiadać zbyt wielu rzeczy codziennego użytku, takich jak na przykład ubrań czy też zastaw stołowych. Chodzi raczej o ilość oraz jakość ozdób.Jeżeli dane pomieszczenie składa się przede wszystkim z mebli drewnianych, masywnych, stylowych, nie jest najlepszym pomysłem dopasowywanie do wnętrza ozdób nowoczesnych wykonanych z plastiku. Powstaje dysonans, poszczególne elementy nie pasują do siebie i to przede wszystkim zwraca na siebie uwagę. Kolejną sprawą jest zbyt duża ilość drobiazgów, typu figurki, muszle itp. Jeśli pokój tonie w takich, wygląda to nie tylko nieestetycznie, ale jest jednocześnie niezdrowe, szczególnie w sypialni. Na takich przedmiotach zbiera się bowiem mnóstwo kurzu, którego nie da się skutecznie usunąć.Inną sprawą są zdobienia na ścianach, sufitach i drzwiach. Można na przykład umieścić na suficie plafony, trzeba jednak pamiętać, że nie do każdego typu pomieszczeń się one nadają. Jeżeli pokój jest niewielki, obniżanie go jeszcze bardziej go zmniejsza. Poza tym plafony bardzo często są zdobione, ornamentowane – nie pasują więc do pomieszczeń, w których wszystko pozostałe utrzymane jest w największej prostocie. Następną rzeczą są rzeźbione drzwi, marmurki, figury gipsowe (szczególnie te duże, przedstawiające greckich bogów, antyczne rzeźby itp.) – te umieszczać trzeba w pomieszczeniach przestronnych i najlepiej w domach. Stworzenie z mieszkania muzeum nie jest wprawdzie zabronione, niemniej jednak marmurowa sypialnia nieco ochładza temperaturę panującą w pokoju, a co za tym idzie – trudno czuć się we własnym domu jak u siebie.